Posted on March 04, 2026
Małe wady w szwach spawanych ogniw akumulatora mogą faktycznie stać się poważnymi problemami w przypadku zdarzeń termicznego rozbiegu. Zgodnie z badaniami opublikowanymi w zeszłym roku przez Instytut Fraunhofera około trzy czwarte przypadków przegrzewania się akumulatorów zaczynają się od tych mikroskopijnych pęknięć w szwach o długości mniejszej niż 50 mikrometrów. Są one tak małe, że nie ujawniają się podczas rutynowych kontroli wzrokowych, a jednocześnie wystarczająco duże, aby umożliwić ucieczkę powietrza i elektrolitu. Następnie dzieje się coś bardzo niepokojącego: te mikropęknięcia pozwalają na wyciek zarówno cieczy, jak i gazu, co przyspiesza niebezpieczne reakcje chemiczne wewnątrz akumulatora. Gdy temperatura staje się wystarczająco wysoka (powyżej 150 stopni Celsjusza), uszkodzone obszary stają się właściwie „autostradami” dla ciepła przenoszonego między ogniwami, co powoduje znacznie szybsze rozprzestrzenianie się pożaru niż w przypadku dobrze wykonanych spawów. Ze względu na to ryzyko przepisy uległy niedawno zmianie. Producentom akumulatorów nie zaleca się już jedynie sprawdzania tych szwów pod mikroskopem – są one zobowiązani do przeprowadzania takich badań jako części podstawowych protokołów bezpieczeństwa.
Integralność szwu stanowi kluczowy element łączący niezawodność poszczególnych ogniw z odpornością całego pakietu na uderzenia. Moduły z zoptymalizowanymi szwami spawalniczymi wytrzymują o 40% większe odkształcenia mechaniczne przed wystąpieniem zwarcia pod wpływem uderzenia. Taka odporność systemowa wynika z trzech wzajemnie zależnych funkcji:
Aktualizacja UN GTR 20 z 2023 r. formalizuje to ujęcie systemowe, wymagając zweryfikowanych procesów spawania doczołowego – wspartych statystyczną kontrolą procesu (SPC) oraz metrologią inline – które zapewniają spójność wydajności mechanicznej od komórki do montażu pakietu. Producentom osiągającym stopień integralności szwu na poziomie ≥99,7% udaje się zmniejszyć wskaźnik awarii pakietów o 64% w symulacjach zderzeń zgodnych ze standardem SAE J211.
Zasady dotyczące bezpieczeństwa baterii pojazdów elektrycznych (EV) uległy w ostatnich latach dość drastycznej zmianie – przesunięto się od ograniczenia się do sprawdzania wyłącznie gotowych produktów ku zapewnieniu bezpieczeństwa na każdym etapie procesu produkcji. W czasach, gdy norma UL 2580 była standardem odniesienia, firmy testowały po prostu losowe próbki po zakończeniu produkcji, lecz takie podejście nie wykrywało drobnych wad, które nadal mogły trafić do klientów. Następnie wprowadzono normę SAE J2929, która rzeczywiście odmieniła sytuację, wymagając od producentów monitorowania procesów spawania w czasie rzeczywistym – śledzenia poziomów prądu, fluktuacji napięcia, punktów nacisku oraz prędkości przesuwania narzędzi spawalniczych po materiałach. Ustanowiła ona podstawy do istotnej aktualizacji normy UN GTR 20 w 2023 r. Obecnie zakłady muszą automatycznie prowadzić szczegółową dokumentację, stosować metody statystycznej kontroli procesu oraz wykorzystywać zaawansowane systemy pomiarowe pozwalające wykrywać wady na poziomie mikronów w trakcie trwania produkcji. Te nowe standardy będą dotyczyć około 85% całej światowej produkcji baterii do połowy dekady, a także odzwierciedlają powszechne porozumienie branżowe obowiązujące obecnie: aby uzyskać bezpieczne baterie, jakość należy wbudować bezpośrednio w sam proces produkcyjny, a nie polegać jedynie na kontrolach końcowych.
W dzisiejszych czasach badania nieniszczące to już nie tylko pożądane, lecz obowiązkowe elementy wymagań operacyjnych. Weźmy na przykład poprawkę 7.2 do normy UN 38.3, która wejdzie w życie w przyszłym roku. Zgodnie z tą regulacją producenci muszą przeprowadzać badania ultradźwiękowe lub prądami wirowymi co dziesiątego spawu w liniach produkcyjnych ogniw typu pryzmatycznego oraz ogniw typu „pouch”. Dobrą wiadomością jest to, że takie badania pozwalają uzyskać solidne zestawy danych walidacyjnych, nie wpływając przy tym na prędkość produkcji. Jednocześnie nowa norma IEC 62660-3 z 2024 r. rozszerza zakres parametrów, które należy monitorować. Firmy muszą teraz śledzić opór elektryczny w czasie rzeczywistym we wszystkich istotnych spawach czołowych. Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ zmiany oporu dostarczają ważnych informacji na temat jakości połączenia powierzchni. Lepsze połączenie oznacza mniej ukrytych wad, które w przyszłości mogłyby prowadzić do niebezpiecznego przegrzewania. Aby zachować zgodność z przepisami, zakłady produkcyjne muszą wyposażyć się w sprzęt do badań nieniszczących stosowany inline, zdolny do wykrywania wad mniejszych niż 50 mikrometrów. Dodatkowo konieczne jest również sporządzanie całej dokumentacji towarzyszącej tym badaniom.
Zgodnie z analizami rozbiórkowymi przeprowadzonymi w 2023 r. u 12 dostawców pierwszego stopnia, spełnienie tych wymagań zmniejsza ukryte ryzyko wad związanych ze szwami o 63 % — przekształcając kontrolę jakości (QA) z zapewnienia opartego na próbkowaniu w deterministyczną, opartą na danych kontrolę.
Aby spełnić obecne standardy bezpieczeństwa baterii w pojazdach elektrycznych (EV), producenci muszą zrobić znacznie więcej niż tylko wprowadzić niewielkie ulepszenia. Muszą wręcz całkowicie przeanalizować i przemyśleć sposób zapewniania jakości na wszystkich etapach produkcji. Tradycyjne inspekcje wizualne nie są już wystarczająco wiarygodne. Dawniej ludzie polegali na tych badaniach na co dzień. Dziś jednak wiemy, że stanowią one obszar dużego ryzyka. Oczy ludzkie po prostu nie potrafią dostrzec szczegółów mniejszych niż około 100 mikrometrów. Oznacza to, że inspektorzy przegapiają drobne wady o rozmiarach rzędu 50 mikrometrów lub mniejszych. To właśnie takie mikroskopijne niedoskonałości stają się początkiem niebezpiecznych zjawisk termicznego rozbiegu w bateriach.
Liczby mówią nam coś dość wyraźnego: gdy firmy polegają wyłącznie na ręcznych kontrolach szwów, istnieje około 78-procentowe prawdopodobieństwo, że przegapią występujące wady. Badania opublikowane w zeszłym roku przez Electrochemical Society wykazały również poważne problemy. Ich prace pokazały, że jeśli drobne szczeliny w szwach pozostają niezauważone, ryzyko zwarć w akumulatorach wzrasta o 60% w porównaniu do tych, które poddano kontroli za pomocą zautomatyzowanych metod nieniszczącej kontroli jakości. Przepisy takie jak UN GTR 20, normy IEC 62660-3 oraz aktualizacje UN 38.3 wskazują obecnie w tym samym kierunku. Zasadniczo stwierdzają one, że producenci muszą badać wady przy użyciu mikroskopu przed wprowadzeniem produktów na rynek. Trzeba przyznać, że ręczna inspekcja już nie spełnia obecnych wymogów. Jest daleko od tego, czego obecnie wymagają organy regulacyjne w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa akumulatorów litowo-jonowych w pełnym zakresie.
Aby osiągnąć i utrzymać zgodność, producenci powinni wdrożyć następujące pięć podstawowych środków:
Proaktywne wdrażanie zmniejsza ryzyko odwołań o 40% i przyspiesza harmonogramy certyfikacji na mocy poprawek do normy IEC 62660-3 z 2025 r. Dostawcy poziomu 1 zgłaszają 30-procentowe skrócenie czasu uzyskiwania pozytywnego wyniku audytu przy jednoczesnym stosowaniu tych kroków oraz wykrywania anomalii opartego na sztucznej inteligencji, wytrenowanego na podstawie historycznych trybów uszkodzeń szwów.
Integralność szwu jest kluczowa, ponieważ nawet najmniejsze wady szwu mogą prowadzić do przecieków oraz niebezpiecznych reakcji chemicznych, zwiększając ryzyko rozbiegu termicznego i pożarów w bateriach pojazdów elektrycznych.
Przepisy bezpieczeństwa przesunęły się z inspekcji gotowych produktów na wdrażanie kontroli jakości w każdym etapie procesu produkcyjnego, z naciskiem na monitorowanie w czasie rzeczywistym oraz statystyczną kontrolę procesu.
Nieniszcząca kontrola jakości (NDT) obejmuje techniki, takie jak badania ultradźwiękowe, zapewniające ocenę jakości spoin bez uszkadzania materiału i umożliwiające wykrywanie potencjalnych wad połączeń podczas produkcji.
Inspekcja wzrokowa często nie wykrywa mikroskopijnych wad połączeń, które mogą prowadzić do termicznego rozbiegu w bateriach, co podkreśla konieczność zastosowania zaawansowanych metod badań.